o Wałbrzychu i nie tylko
RSS
środa, 22 listopada 2006
12. O LOJALNOŚCI W POLITYCE
Narobiło się podczas tych wyborów, oj narobiło! Na krajowej scenie oczywiście, bo nie w Wałbrzychu. Na górze trwa bitwa warszawska, ale Wałbrzych jak zawsze przygotowany na medal. I to dzięki komu? Dzięki dwojgu dobrym duchom od braci Kaczyńskich, którzy przewidzieli taki rozwój sytuacji politycznej. Proponuję, żeby na pierwszej sesji nowej rady uczcić minutą ciszy patriotyczny czyn naszych czołowych PiSowców i zacząć już tworzyć galerię zasłużonych dla prawicowego miasta.
 
Ma więc pan prezydent w magistracie oddanych przyjaciół z bratniego PiSiu, na którzych uczciwość, rzetelność i wysokie morale zawsze może liczyć.
Tak jak i do tej pory.
Cieszymy się razem z panem prezydentem.
A najważniejsze, że lewica - nawet ta socjaldemokratyczna - została z udziału w rządzeniu miastem całkowicie wyeliminowana. Nareszcie w magistracie i powiecie zapanuje wzajemna życzliwość, prawość i wszystkie piękne cechy charakteryzujące polityków prawicy.

O prawdziwych przyjaciół trzeba dbać, bo na tym podłym świecie nic cenniejszego ponad przyjaźń, zaufanie i lojalność.
Dlatego twierdzę, że osoby które wjechały do samorządu na plecach Rosiaków w tej i poprzedniej kadencji - i dla doraźnych korzyści zmieniły ugrupowanie, są  - nie bójmy się tego słowa - zwykłymi szmaciarzami, godnymi najwyższej pogardy.
Mimo wrodzonego lenistwa i obojętności w stosunku do p. Alicji Rosiak, czuję się w obowiązku wymienić owych dezerterów i obiecuję, że będę ich wnikliwie obserwować i opisywać.

- 2006 - Kołacz - Leszczyńska Agnieszka (PO)
w 2002 - (Nasz Wałbrzych 2002)
- 2006 - Torbus Artur (PO)
w 2002 - (Nasz Wałbrzych 2002)

2006 - Ewangielu Stefanos (PO)
w 2002 - (Nasz Wałbrzych 2002)

Chamstwem jest też  wypominanie na forum Gazety ukończonych szkół Alicji jako kandydatki na prezydenta - bo przecież nie papier stanowi o wiedzy i predyspozycjach człowieka.
To tak, jakby mgr inż. (mOŻNA gÓWNO rOBIĆ i nIEŹLE żYĆ) był kimś lepszym. A już krytyka rodzinnych powiązań państwa Rosiaków jako kandydatów do samorządu, jest po prostu śmieszna w kontekście rządzenia Polską przez jednojajowych.
Podoba mi się p. Alicji determinacja, z jaką broni swojego męża. Inna pogoniłaby dawno takiego typa, ale widać Alicja wyżej ceni swoje małżeństwo i miłość, niż  magistrackie wartości chrześcijańskie i wzorce moralne, o których było ostatnio dość głośno.

Polityka jest brudna - to wszystkim wiadomo, ale odwagą i sztuką jest stworzenie własnego komitetu wyborczego, a nie wożenie się na wózku krajowych partii. Samorząd powinien być daleki od polityki i pewnie dopiero w następnych wyborach ludzie to docenią. 
To tyle na temat Alicji.
Natomiast ciekawostką przyrodniczą jest nagła miłość byłych komuchów do ideologii PO. To tak, jakby katolikowi było po drodze z wyznawcą islamu. Chociaż kto wie, ten fundamentalizm...
-2006 - Nowak Ryszard (PO)
w 2002 (SLD-UP)
Dobrowolski ????

Można to tylko wytłumaczyć ogromnym urokiem osobistym naszego Najmiłościwszego, dawniej AWS-owca, a dziś miejskiego lidera Platformy. Urokowi temu nie oparł się nawet wieczny partyjny tułacz Andrzej Zibrow. Ba, nawet w swojej kampanii wyborczej poleciał Colgatem, zupełnie jak nasz prezydent 4 lata temu.
Na urodzie przywódców bazują czołowe partie polityczne.
Dzięki urokowi osobistemu Donalda Tuska, ludzie lecą do Platformy jak ćmy do świecy. I pewnie nawet nie wiedzą, że Donald ma w PO taką samą rolę, jak ładna laska na autostopie. Czyli ona stoi na wabia, a reszta oberwańców czeka w rowie.
 
Donald Tusk nadal kojarzony jest przez większość platformersów z ideologią Kongresu Liberalno-Demokratycznego, który głosił potrzebę prywatyzacji, wolnego rynku i neutralności światopoglądowej państwa. Potem, gdy KL-D połączył się z Unią Demokratyczną i powstała nowa partia Unia Wolności - z lewicującej UW wyodrębniła się prawicowa Platforma Obywatelska. Donald się zagapił i teraz robi za wabia, a reszta prawicowego folkloru politycznego czeka w rowie.
Jan Maria Rokita - główny ideolog PO - medialną karierę zrobił w tzw. „komisji Rokity” (do zbadania archiwów dawnej SB) i potem w „komisji Rywina”. Był prawym skrzydłem Unii Demokratycznej, szefem Urzędu Rady Ministrów w rządzie Hanny Suchockiej, a od 1994 był w nowopowstałej Unii Wolności. Za otwartą krytykę Jacka Kuronia wyleciał z partii, został działaczem Koła Konserwatywno-Ludowego i przystąpił do Akcji Wyborczej Solidarność. Był inicjatorem ustawy o subwencjonowaniu partii politycznych ze środków publicznych. Ostro krytykował polityków, którzy przeszli z AWS do PO ale po ujawnieniu afer, w które zamieszani byli działacze AWS - wybrał Platformę. Gdy przedwyborcza koalicja PO z PiS była bardzo prawdopodobna, Rokita nazywał liderów PiS ,,przyjaciółmi". Teraz  - publicznie opluwając PIS - gra na dwa fronty.
 
Stefan Niesiołowski - naczelna tuba PO - był przew. zespołu chrześcijańsko-narodowego w klubie posłów AWS i współzałożycielem ZChN. Razem z Markiem Jurkiem i Janem Łopuszańskim współtworzył bardzo charakterystyczny wizerunek tej partii. Od 2005 jest senatorem Platformy Obywatelskiej, a parę miesięcy temu PIS wytoczył mu proces za porównanie Jarosława Kaczyńskiego do Władysława Gomułki.
Wszyscy ci trzej panowie nawiedzili Wałbrzych, żeby udzielić poparcia naszemu Najjaśniejszemu.
Szkoda, że nie było któregoś z bliźniaków Kaczyńskich, twórców braterskich partii: najpierw Porozumienia Centrum, potem PiSu rządzącgo dziś Polską (wraz z LPR-em i Samoobroną - jako bonus dla wyborców PiSu). W międzyczasie był jeszcze Ruch Odbudowy Polski Jana Olszewskiego, skąd PiS pozyskał swoje najjaśniejsze gwiazdy: Jacka Kurskiego, Jan Parysa, Antoniego Macierewicza. O błogosławieństwie Ojca Dyrektora nie wspomnę.
Wyżej wymienieni panowie powołali w latach 1990-91 formacje UOP i WSI, których agenturalne działania są teraz odtajniane. Dzięki temu Polacy wzbogacili się o drugi narodowy mebel: obok Okrągłego Stołu mamy Szafę Lesiaka pełną teczek agentów - wrogów IV RP. Szafę, służącą za oręż w wojnie politycznej prawicowych przyjaciół PO-PiSu.

Tak to bawią się w politykę nasi katolicko-narodowo-konserwatywni wybrańcy. A z nimi nasz pan prezydent, któremu wiadomo jakie to ciemne siły upiły na wycieczce niewinnego synka.
Cóż, gdy rozum śpi - budzą się upiory.
 
Na przedwyborczym spotkaniu z wałbrzyską młodzieżą, ideolog PO Jan Maria Rokita powiedział:
Macie prezydenta zdolnego do skutecznego rządzenia i dlatego warto go wybrać ponownie. Nawet PiS stwierdził, że nie wysunie własnego kandydata, tylko razem z nami wesprze Piotra Kruczkowskiego. Dlatego, że liderzy PiS-u wiedzą: Kruczkowski jest wybitny i ewentualny jego konkurent nie wygra. Tak więc ta wiedza, połączona z rozumem politycznym, innego wyjścia nie dała.
Ano, nie dała. Tak więc 4/5 ogółu wałbrzyskich wyborców, czyli tych, którzy nie głosowali na Piotra Kruczkowskiego - musi teraz uszanować zasady demokracji.
I to by było na tyle.
02:42, boa-666
Link Dodaj komentarz »
11. RADUJMY SIĘ SIOSTRY, BRACIA!
Radujmy się Siostry, Bracia, bo oto sprawiedliwości stało się zadość.
Nasz ulubiony - Oby Panował Wiecznie - uzyskał już w I turze wyborów miażdżącą przewagę nad rywalami!!!
Wprawdzie na forum Gazety jakiś matematyk od siedmiu boleści wyliczył, że mamy prezydenta wybranego głosami tylko 1/5 uprawnionych do głosowania mieszkańców, no i co z tego? Było dupę ruszyć z domu i iść głosować, a nie pyskować teraz na forum.
Przez kolejne 4 lata (chyba, że nastanie zarząd komisaryczny) będziemy mieć REAKTYWACJĘ, RESTRUKTURYZACJĘ, REWITALIZACJĘ, REORIENTACJĘ i oby nie reanimację.
Dzięki Bogu, że nie doszło do II tury wyborów, bo dłużej nie znieślibyśmy chyba maratonu festynów, pikników, akcji, otwarć, finałów konkursów, remontów, fajerwerków, spotkań, najazdów działaczy itp.

Miało już nie być serialu takietomiasto. Ale .........
O jego dalszym ciągu zadecydowało powyborcze wystąpienie pana prezydenta w 'Magazynie Samorządowym' telewizji DAMI, w którym to Najjaśniejszy wygłosił jakże istotne i mądre zdanie:
Kampania prezydencka trwa 4 lata i zaczyna się dzień po wyborach.
W tym momencie mój głos wewnętrzny wrzasnął: Do roboty!!! Nie czekaj przez 3 lata i 9 miesięcy na kolejną kampanię!
Święta racja! Po cholerę było żyły sobie wypruwać przez ostatnie 3 miesiące, skoro można to rozłożyć na całą kadencję!
Więc po kolei:
Zaraz na początku kadencji trzeba było rozpocząć starania o przywrócenie powiatu - puścić swoich ludzi, niech latają po domach zbierając głosy poparcia. I byłby już dawno Wałbrzych pełnymi garściami korzystał z unijnych dotacji.
Zbieranie podpisów na 3 miesiące przed końcem kadencji, może sugerować wrogom, że było to robione w ramach kampanii prezydenckiej. Na dodatek, na stronie UM tkwi pytanie jakiejś prostolinijnej mieszkanki Wałbrzycha:
 
195. PYTANIE  Imię/NICK: Irena 
Witam, Panie Prezydencie czy wolontariusze chodząc po domach i zbieraja
podpisy na poparcie dla ugrupowania PO gdzie jest wymienione Pana nazwisko
do władz gminy i samorządu? w sumie 3 listy. Kiedy te wybory maja się odbyć.
Złozyłam taki podpis na popracie na listach między innymi o przywrócenie
naszemu miastu statusu powiatu. Były trzy nazwiska między innymi Pana.
Prosze o odpowiedź. 
  
ODPOWIEDŹ 
Mówi Pani o dwóch różnych kwestiach. Czym innym jest akcja prowadzona przeze
mnie na rzecz przywrócenia miastu statusu powiatu, o czym szeroko
informujemy poprzez środki masowego przekazu, listy do mieszkańców oraz
wolontariuszy. Szczegóły dotyczące tej akcji znajdzie Pani chociażby na
naszej stronie internetowej. Czym innym jest natomiast akcja prowadzona
przez Komitet Wyborczy PO. Pytania w tej sprawie proszę kierować do siedziby
PO, gdyż Urząd Miejski w żaden sposób się tym nie zajmuje.
 


Jeżeli wolontariusze chodzili po domach i zbierali podpisy poparcia na rzecz przywrócenia powiatu i równoczesnie na kandydaturę p. Kruczkowskiego, to chyba ktoś czegoś w magistracie nie dopilnował. No, cóż, jak się wszystko robi w ostatniej chwili...

Następna sprawa.
Skatepark spokojnie można było otworzyć już rok temu, a nie na tydzień przed wyborami. Młodziaki walczyli o obiekt od dwóch lat i należało im się to jak psu buda - w pierwszej kolejności.Przez ten rok mogli już swoim skateparkiem wypromować Wałbrzych lepiej, niż panaprezydenckie zgrzybiałe billboardy. Bo oni są młodzi i z pomysłami na miarę XXI wieku, i umieją wykorzystać współczesne kanały informacyjne. Widać to po ich stronach www - brawo satuk i skatepark. Internet rulez!
Kto dziś w Polsce wiedziałby o Kononowiczu, kandydacie na prezydenta Białegostoku, gdyby nie internauci i YouTube? Od nich przejęła temat prasa i telewizja, no i gościu w parę dni został medialną gwiazdą. Internet rulez!
Ale Wałbrzych nie gorszy i też ma swoją gwiazdę YouTube - posła PO Zbigniewa Chlebowskiego. Umieszczono go w kategorii najgorzej mówiących po polsku polityków, z tych co to chcOM, mogOM i zrobiOM. Tylko patrzeć, jak w YouTube pojawi się kolejny parlamentarzysta PO promujący Wałbrzych - senator Ludwiczuk, który ostro trenuje podnoszenie ciężarów, zaczynając od 50 gramów. Oczywiście, na koszt podatników.
 
Wróćmy do galopującej kampanii.
Wizyty w kościołach też można było rozłożyć w czasie, bo ludzie strasznie się dziwili tuż przed wyborami, że pan prezydent tak biega do spowiedzi w różnych parafiach, jakby swojej nie miał. A i z duszpasterzami też trzeba było wcześniej ustalić zeznania, kiedy i co mają mówić o charytatywnej działalności pana prezydenta. Jak się wszystko robi na ostatnią chwilę, to potem jest bałagan i tyle.
Największy obciach był z fajerwerkami z okazji Święta Niepodległości. Ktoś w magistracie powinien polecieć na zbity pysk, że nie pokazał realizatorowi miejsca gdzie stoi pomnik ku czci niepodległości, czyli tzw. koła rowerowego na Podzamczu. I biedny realizator zainstalował się pod kościołem, między blokami. No i dodatkowo głupio wyszło, bo proboszcz niechcący wymienił fundatora imprezy, a był dzień ciszy wyborczej i zadumy narodowej.
Wracam do wywiadu w 'Ratuszowych Wieściach' telewizji DAMI.
Jakąż radość sprawiła mi konstatacja, że nasz pan prezydent mówi samodzielnie! Bez pomocy asystenta, rzecznika i specjalisty ds. kontaktów. Były wprawdzie małe potknięcia, ale jest dużo lepiej niż jeszcze rok temu. Oznacza to, że już można zaoszczędzić na kosztach utrzymania magistratu, bo miasto biedne, ludzie podatków i czynszów nie płacą, a te parę etatów do obsługi prezydenta trochę nas kosztuje, no nie?
Pan prezydent mówił w tym wywiadzie, 'mieliśmy patologie na poziomie powiatu przez całą kadencję', które trzeba wykorzenić; i o tym, że jego kierowca wcale nie kupował głosów, tylko był to 'element bardzo brudnej kampanii przygotowywanej na drugą turę, mam dowody na to'.  Oczywiście, powiedział też to co zwykle, czyli że przed czterema laty zastał gminę kompletnie zadłużoną i 'przez pierwszą część kadencji wychodziliśmy z dołka'.
 
Patrzę w ekran i czekam kiedy śliczna blondyneczka zada jakieś niewygodne pytanie w rodzaju:
-Przecież zasiada pan we władzach Wałbrzycha od 1994 roku. W kadencji 1994-98 był pan z-cą przew. Komisji Funkcjonowania Miasta; w kadencji 1998-2002 przewodniczącym Klubu Radnych AWS; w kadencji 2002-2006 prezydentem z nadania Obywatelskiego Porozumienia Samorządowego, a w obecnej kadencji prezydentem POPiSu. Równie zasłużony w rządzeniu Wałbrzychem jest (chyba jeszcze lewicowy) Dobrowolski. To co pan robił przez te 12 lat sprawowania władzy? I co ma pan zamiar zrobić z aktualnym zadłużeniem miasta, bliskim granicy zarządu komisarycznego?.

Ja wiem, że media teraz są wredne i zamiast służyć władzy, stają (w imię wiarygodności) po stronie obywateli, ale czy ta z DAMI o tym wie?
Czekam więc na te niewygodne pytania i ... ufffff. Na szczęście nie padły.
Pan prezydent przyjął gratulacje z wygranej i życzenia sukcesów, a na ekranie pojawił się napis: PROGRAM FINANSOWANY PRZEZ URZĄD MIEJSKI W WAŁBRZYCHU.
Czyli za moje pieniądze! A ktoś mnie pytał, czy chcę?
Pana prezydenta to i owszem, mogę oglądać, ale inni mnie nie interesują. Wystarczy mi strona UM w internecie i niezależna prasa. A lokalna telewizja, jeśli nie chce być uważana za tubę władzy - niech sama szuka tematów, które interesują mieszkańców. Proszę bardzo - choćby i forum Gazety jest kopalnią gotowców na niejeden reportaż.
Poza tym, jeszcze chwila i rozkwitną prywatne telewizje internetowe i wkrótce pan prezydent będzie mógł na Rynku podłączyć się do netu i obejrzeć tv-takietomiasto.
A wracając do przedwyborczej biegunki:
Hotspoty w Rynku też można było uruchomić wcześniej, kiedy jeszcze było ciepło. Przecież lewicowy Lubiński opublikował swój program wyborczy z bezpłatnym dostępem do netu, jeszcze w październiku! To trzeba było czekać z kontratakiem aż do 9 listopada? Żeby ludziom palce przymarzły do klawiatury?
Moja ulubiona strona Urzędu Miasta, tak informuje o tym wydarzeniu:
Praktycznie każdy nowy komputer przenośny - nawet ten z dolnej półki - jest przystosowany do obsługi tej technologii.
Po kliknięciu na przycisk POŁĄCZ użytkownik komputera zostaje automatycznie podłączony do sieci globalnej ... i można surfować do woli.
I faktycznie - większość mieszkańców Śródmieścia kupiła sobie szybciutko laptoki - te z dolnej półki - i dawaj, na wirtualny spacer po mieście.
Ach, ten nasz pan prezydent to umie wyprzedzać oczekiwania elektoratu! 
 
Mam dziwne przeczucie, że w pojedynku na pomysły pan prezydent z lewicowym Lubińskim nie wygra, ale za to my, mieszkańcy, będziemy mieć lepiej.
Gdy tylko Lubiński ogłosił, że zrobi darmowy internet - Kruczkowski w te pędy zrobił. Jak Lubiński zapowiedział, że wszystkie decyzje będzie konsultował z mieszkańcami - Kruczkowski łup! - zamieścił na swojej stronie ankietę:
Jaką inwestycję chciałbyś, aby zrealizowano w Wałbrzychu?
- Kompleks sportowy z Aquaparkiem
- Wysokiej jakości kino z dźwiękiem Dolby Digital
- Galeria handlowa w stylu wrocławskiej Galerii Dominikańskiej
- Dokończenie obwodnicy miejskiej
No i co ten durny wałbrzyski naród wybrał? Oczywiście obwodnicę! A pan prezydent liczył na kino - bo najtańsze, a kasy w mieście niet!
Lubiński zapowiedział w swoim programie:
'Wprowadzę zakaz obejmowania funkcji członków rad nadzorczych w spółkach miejskich przez pracowników miejskiej administracji samorządowej'. I co na to pan Kruczkowski?
Jak to co, nic!
Przecież nie wpuści sprawdzonych ludzi w swój pakiet ?Przedsiębiorczość po raz pierwszy?, bo się chłopcy potopią na tym wolnym, wałbrzyskim rynku.
 

Może ta nowa, dziwnie wodno-kanalizacyjna Rada zauważy, że na początku ubiegłej kadencji prezydent obiecał otwarcie magistrackich sraczy. Nawet w budżecie była na to zarezerwowana kwota 100 tys., czyli tyle, ile wydano tej jesieni na budowanie naszej tożsamości.
O te kible zahaczyli ostatnio pana prezydenta dziennikarze.

Słowo Polskie Gazeta Wrocławska:
- Ale toalety mogłyby już powstać nie czekając na pieniądze z Unii. Turyści i uczestnicy koncertów za potrzebą chodzą na podwórka. Wiemy to dobrze, bo jedno z nich jest koło naszej redakcji. Zamieniło się w ubikację.
Pan prezydent:
- Ten problem zniknie. Obiecuję. Na wiosnę będą dwa szalety. Jeden przy ul. Rycerskiej, drugi w okolicach dawnego PDT.
A guzik! Nie będzie żadnych kibli, bo jak niby miałby je prezydent otworzyć? Sam? Przecież wszystko co robi Najjaśniejszy w ramach etatu musi być pokropione. A co taki wielebny powie przy otwarciu kibla? Płyń po morzach i oceanach? Bzdura! Tak więc kibli nie będzie i już! No, chyba żeby gościnnie otworzył je senator Ludwiczuk.

W tymże samym wywiadzie, jest bardzo interesująca wypowiedź.
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska:
-Zapowiada Pan, że nie zrezygnuje ze starań, by Wałbrzych odzyskał prawa powiatu grodzkiego. Tymczasem z opinii z ministerstwa spraw wewnętrznych wynika, że nie jest to absolutnie możliwe bez zmiany ustawy o samorządzie.
Pan prezydent:
-Może prawnicy ministerstwa nie wzięli pod uwagę ścieżki prawnej, którą obraliśmy. Wierzę, że jestem w stanie przekonać premiera do naszej koncepcji.
Otóż to! W państwie prawa (i sprawiedliwości) można uruchomić nawet specjalną ścieżkę prawną, ale głupiej obwodnicy dokończyć nie można. A gdyby tak nasz pan prezydent pogadał z PiSowczykiem Gosiewskim? (tym od stacji w szczerym polu), to kto wie, kto wie.... 
Na razie niecierpliwie czekamy na wrażenia po spotkaniu z premierem.
O, taaaaki stos papierów z głosami poparcia zawiezie pan prezydent do stolicy i dzięki swoim partyjnym układom, na pewno załatwi nam powiat. I razem z tym powiatem, powiedzie nas w dobrobyt i świetlaną przyszłość.
Ja ze swej strony, życzę Panu Prezydentowi przede wszystkim instynktu politycznego. Proponuję też (w ramach tępienia lewicy) usunięcie z fontanny pod Ratuszem pokomuszej rzeźby gołej baby i postawienie tam słynnego buddyjskiego symbolu.
Niech Pan Prezydent w tej kadencji postara się:
- usłyszeć to, czego nie chce słyszeć  
- zobaczyć to, czego nie chce widzieć
- mówić o tym, o czym nie chce mówić.
Np. o bezradnych, starych ludziach zamieszkujących rudery, o wykształconej młodzieży tyrającej za grosze w fabrykach Strefy, o głodujących górnikach, bez szans na godne życie.
Ja wiem, że oni wszyscy nie pasują do panaprezydenckiej wizji Wałbrzycha - tej z folderów i wystaw.
Ale ci ludzie mieszkają w naszym mieście, żyją obok nas! A miasto, to przede wszystkim ludzie, a dopiero potem kolorowe obrazki.
Amen.

02:39, boa-666
Link Dodaj komentarz »